Nieznajoma
Nawigacja
Archiwum
Linki
Tagi
Blog
Niepewność. >> wtorek, 10 kwietnia 2012 22:19:24
Czasami się zastanawiamy co mamy zrobić. Czy pójść tą czy inną drogą. Długa analiza konsekwencji naszego wyboru w pewien sposób uświadamia nas, którą ze ścieżek mamy wybrać. A jeśli czegoś nie wiemy? Według pewnych definicji mamy kilka rodzaji decyzji i w każdej występuje jakieś ryzyko. W jednej możemy wiedzieć wszystko o przeciwnościach, a niepowodzenie nie zależy od naszych działań. Druga, polega na tym, że znamy częściowo prawdę i nie udana akcja może ukazać nam nowe światło i ujawnić fakty o których nie mieliśmy pojęcia. I jest jeszcze jeden aspekt, gdzie nie mamy żadnego pojęcia jakie będą konsekwencje naszego działania, ale i tak ryzykujemy, bo powodzenie może przynieść dużą satysfakcję. Zauważyłam, że ludzie w większości muszą podejmować decyzję, gdy nie znają części prawdy. Albo nie myślą nad konsekwencjami. Ale właśnie dla mnie teraz najważniejsze jest, żeby znać całą prawdę i wszystko dokładnie przemyśleć. Bo gdy coś pójdzie nie tak, mogę stracić za dużo.. Mogę stracić najlepszego przyjaciela. A tego właśnie nie chcę. Ale chcę się dowiedzieć kilku rzeczy i chcę swego rodzaju się zemścić za to, że kiedyś ktoś zaingerował w nasz kontakty, co spowodowało rozłam i musieliśmy od nowa wszystko budować. Minęło ponad półtora roku od tego wydarzenia, ale to zawsze będzie bolało. Kobiety są pamiętliwe. Ktokolwiek to kiedykolwiek powiedział, miał 100% rację. Za dużo złych rzeczy wydarzyło sie w ciągu całego mojego życia, żebym nie była pamiętliwa. Za wiele sytuacji odcisnęło się na mnie i spowodowało, że jestem kim jestem. Nigdy nie zapominam i nie wybaczam tak łatwo. I nie wiem jak to zrobię, ale muszę się zastaniowić.. To najważniejsze.
Nieznajoma
komentarze [0]

Mikołajki >> wtorek, 6 grudnia 2011 21:16:15
W sumie coraz mniej znaczące święto. A z drugiej strony jakże piękne. Niestety nie do końca w tym roku. Kilka małych wypadków z przeciągu ostatnich dni, spowodowały, że nie cieszę się należycie. Aczkolwiek jak to leci w jednej z moich ulubionych świątecznych piosenek ' a kto wie, czy za rogiem nie stoi Anioł z Bogiem, nie obserwują zdarzeń i nie spełniają marzeń'. Jakże wspaniałe są te słowa. :)) Dzięki nim, mam trochę więcej wiary w to, że wszystko się uda i potoczy dokładnie tak jak sobie to zaplanowałam. A trochę tego jest ;D Tak jak ostatnio wspominałam mam kilka nowych wyzwań którym muszę podołać. I staram się narazie najmocniej jak mogę, ale no plany nigdy nie są pewne. Ale muszę dać radę :) ' wszystko będzie tak jak trzeba, z udziałem lub bez udziału Nieba'. Ah... Żeby jeszcze śnieg był ;) Wesołego grudnia i cudownych przygotowań do świąt. Pełnych miłości i szczęścia i zdrowia. Abyście zawsze byli uśmiechnięci i mimo upadków podnosili się i dążyli dalej wyznaczoną drogą. Zapewne nie zajrzę tu do nowego roku, stąd te życzenia. Jeszcze raz wszystkiego najlepszego! ;*
Nieznajoma
komentarze [0]

Znów. >> czwartek, 6 października 2011 19:35:53
Znów czas zacząć kolejny nowy rozdział. Nowi ludzie, nowe doświadczenia, nowe przeżycia. Poraz kolejny coś nowego. A zapewne na tym jeszcze nie koniec. Zastanawiam się tylko czy to mnie nie przeraża w pewien sposób. Bo teraz nie mogę się niczego spodziewać. Wszystko jest w stanie mnie zaskoczyć. Zarówno ludzie jak i samo miejsce. Ale z drugiej strony cieszę się. Potrzebowałam czegoś innego. Oderwania jak to mówią od starych śmieci. A tak przynajmniej wszystko kręci się wesoło i zmierza w pozytywnym kierunku. I oby tak jak najdłużej. :)
Nieznajoma
komentarze [0]

Rok 2010. >> sobota, 1 stycznia 2011 17:37:05
Każdy robi jakieś podsumowanie... Stwierdziłam, że i mnie nie zaszkodzi :) Ten rok był w zupełności dobry :) Z jednego powodu był zły. Dlaczego? Bo po prawie dwuletnim związku dowiedziałam się, że to wszystko było jedną wielką pomyłką bo ja i mój partner zwyczajnie w świecie do siebie nie pasujemy. Bo później znów mnie oszukano i bałam się, że wszystko co na nowo tworzyłam przepadnie. A dobry? Bo poznałam świetnych ludzi, dla których rzuciłabym się w ogień. Spotkałam chłopaka który jest moim ideałem :) I jest lepiej niż bym sobie to wymarzyła. Bo moja przyjaciółka jest szczęśliwa. Bo zdałam prawo jazdy bez problemu :) Bo byłam na świetnych wakacjach :) Szczególnie miło wspominam wyjazd nad Pilicę ;) Bo odważyłam się zrobić coś przed czym powstrzymywałam się od ponad roku. Bo zrozumiałam, że jeśli chcę to mogę wszystko, wystarczy tylko wierzyć i dobrze wszystko rozegrać :) Bo w Marcu spędziłam najcudowniejszy weekend mojego życia z dwiema cudownymi osóbkami ;D I to jest jedna z niewielu rzeczy, którą gdy wspominam to czuję się tak jak bym na nowo to przeżywała :) Czy było coś jeszcze w tym roku o czym nie wspomniałam a było warte uwagi? Sama nie wiem.. Wiem, że w tym roku dużo rzeczy się działo. Postanowienie noworoczne? Iść zawsze z podniesioną głową i budować własne szczęście. I spełniać marzenia ;) A tak swoją drogą to wszystkiego najlepszego w nadchodzącym roku i duuuuużo szczęścia i uśmiechu przez cały czas :) Bo z uśmiechem wszystko będzie piękniejsze i łatwiejsze :)
Nieznajoma
komentarze [0]

Strach >> poniedziałek, 25 października 2010 22:51:38
Dlaczego zawsze nam towarzyszy? Dlaczego w sytuacjach kiedy jesteśmy szczęśliwi i powinniśmy się z tego cieszyć to boimy się, że coś się zepsuje? Dlaczego gdy jesteśmy czegoś pewni to mimo wszystko zastanawiamy się czy aby nie jest inaczej?
Eh.. aż nie wiem co więcej napisać.
Nieznajoma
komentarze [0]

Turn over a new leaf.. ;) >> poniedziałek, 4 października 2010 16:58:09
Od miesiąca mnie tu nie było. Wybaczcie, ale życie dało mi ostatnio trochę w kość. Chociaż może to i dobrze ;) Wszystko co było we mnie przez ostatnie.. prawie dwa lata, zniknęło. Narodziłam się nowa ja. Dlaczego? Kilka rzeczy zmieniło swój bieg, powodując nowy widok na dotychczasowe życie. Nie ma sensu walczyć z beznadziejną przeszłością. Trzeba cieszyć się teraźniejszością. I takie mam postanowienie. Przestać się martwić i wierzyć że wszystko się ułoży. Bo każdy człowiek musi mieć w sobie siłę, by się podnieść tak? Podniosłam się jak ojciec wyjechał, podniosłam się jak miłość mojego życia mnie zostawiła dla innej dziewczyny, podniosłam się gdy lekarze mi zagrozili, że będę żyła bez jednej nerki jeśli nie zastosuję diety. Przeżyłam tych i kilka innych rzeczy, więc czy może być coś straszniejszego? Śmierć kogoś z rodziny? A wyjazd ojca którego wtedy sądziłam, że nigdy nie zobaczę już, to nie jak śmierć? Życie płata różne figle, ale najważniejsze jest, by podejść do tego z pełnym entuzjazmem i wiarą w lepsze jutro. Jak to mówią "trzeba wierzyć w marzenia by doczekać ich spełnienia"? Będę to powtarzać jeszcze przez długi czas, bo taka jest prawda. Jeśli będziemy głęboko wierzyć że coś się spełni i będziemy do tego dążyć to to na pewno się wydarzy. Jeśli myślimy, że coś się wydarzyło po to by nam coś ukazać to od razu inaczej na to spoglądamy. Jeśli mamy jakieś perspektywy to i powinniśmy mieć siłę, by do nich dążyć. "Jeśli zrobię to, osiągnę to" i zaraz się pojawia większa chęć do działania. Dzisiejszego dnia rozpoczęłam nowy rozdział życia pt. "ciesz się ze wszystkiego co Ci życie daje i wierz, że możesz wszystko osiągnąć". Wystarczy tylko mocno chcieć, a to, o czym marzymy, może być w zasięgu naszej ręki ;)
Nieznajoma
komentarze [0]

Znajomi. >> poniedziałek, 9 sierpnia 2010 00:40:46
Ludzie wspaniali. Nie wszyscy oczywiście, ale jest taka grupka ludzi, którą wręcz uwielbiam, kocham i wszystko co jest możliwe! Ci ludzie, nawet głupią rozmową potrafią mi poprawić humor, a do tego sprawią, że nie opuści mnie on dopóki nie położę się spać. I tak ludzi uwielbiam. Oni nie przejmują się zbyt problemami natury moralnej, żyją we własnym świecie, do którego udało mi się dostać i nie żałuję tego w ogóle. Bo nikt tak jak oni nie potrafi wpłynąć na zmienność mojego humoru. Szanuję ich i nie dam złego słowa powiedzieć, bo zawsze gdy ich potrzebuję to są. Dzisiaj miałam tego idealny przykład, gdy zadzwoniłam do kilku z nich i spytałam czy pojawią się w naszym magicznym miejscu. Zgodzili się bez problemu i przyjechali. Z czego jak ich tylko zobaczyłam to odrazu mi się uśmiech na twarzy pojawił. Oj tak, mogę im ze szczerego serca podziękować za te chwile które już spędziliśmy a które jeszcze spędzimy. A miniony weekend był boski!
Nieznajoma
komentarze [0]

Plany >> sobota, 3 lipica 2010 13:28:38
Plany, plany, plany. Mamy je codziennie. Zawsze planujemy posprzątać, gdzieś pojechać, coś załatwić. Ale co z planami na dalszą przyszłość? Je też mamy. Planujemy pójść do jakiejś szkoły, pracy, mieć dzieci. Są częścią naszego życia. Choć czasami zdarza nam się coś na tzw. spontanie, bez żadnego planu. Jednak nie o tym chciałabym powiedzieć. Ja też mam plany. Bardzo ambitne. I wiem, że jestem a nawet jesteśmy w stanie to zrobić. Tylko trzeba chcieć i umieć się zorganizować. Ale z jednej strony boję się jak cholera właśnie tych planów. BO co jeśli się nie uda? Co jeśli coś pójdzie nie tak jak powinno.. NA dobrą sprawę wystarczy jedna głupia informacja i wszystko może legnąć w gruzach. Ale wierzę że jednak tak się nie stanie.. A jeśli się tak nie stanie i wszystko pójdzie tak jak powinno, boję się tego co będzie później. Jakie będą skutki całości planu, odczucia. Dobrze wiem, że nie będę potrafiła po tym normalnie żyć. Że wszystko dookoła stanie się takie szare.. A może jednak nie? Może uda się, że życie nabierze bardziej kolorowych barw? No właśnie. Z planami zawsze jest tak, że istnieje jakieś ryzyko. Niby mamy wszystko dopięte na ostatni guzik, a jednak może wydarzyć się coś co sprawi, że cała praca jaką wkładamy w to, zostaje zmarnowana. Swoją drogą. Uwielbiam planować.
Nieznajoma
komentarze [1]

Koncert >> środa, 19 maja 2010 17:26:23
Już minęło tyle czasu, a ja się nadal nie zebrałam, żeby opisać jeden z najlepszych weekendów w moim życiu. Gdyby mi ktoś kiedyś powiedział, że to właśnie ten weekend sprawi, że będę się uśmiechała za każdym razem gdy go wspomnę, wyśmiała bym go. Zaczęło się niewinnie. Koleżanka do mnie zadzwoniła, a potem wszystko obróciło się o 180 stopni. Zadzwoniłam do innej koleżanki, przyjechała i zaczęła się nasza przygoda. ^^ Cały dzień i większa część nocy gadanin, śmiechu, w kręgu najbliższych. Takich spotkań brakuje mi najbardziej. Na spontanie, gdzie wszystkie mieszkamy od siebie hektar drogi, ale to nam nie przeszkadza. Siedzimy zwykle gdzieś w centrum handlowym a potem w samochodzie. I jest fajnie. :D Tak było w piątek i sobotę. W niedzielę był koncert. Pobawiłyśmy się razem, pośpiewałyśmy i mimo, że było mało osób to była magia. Po prostu jak by ktoś dmuchnął na nas pył szczęścia. Jak zwykle się przytulałyśmy, dziękując Bogu, że się znamy, że się spotkałyśmy. Ale nie płakałyśmy, co zwykle też nam się zdarzało. Chociaż później było ciężej, kiedy przyszedł czas rozstań. Gdy wracałyśmy w wichurę i gdzie śnieg padał poziomo. Ale tego się nigdy nie zapomni. I za każdym razem potrafimy udowodnić że przed nami świat stoi otworem, trzeba tylko chcieć i mieć takie głupie szczęście jakie my zwykle mamy. ;)
Nieznajoma
komentarze [1]

Przyjaciel. >> wtorek, 18 maja 2010 23:16:03
Nigdy nie wierzyłam w przyjaźń damsko-męską. I chyba nigdy nie uwierzę. Ale dobrze jest mieć przyjaciela. Kogoś kto spojrzy na wszystko z innej perspektywy, wesprze innym słowem, cieplej przytuli. Kogoś kto zadba o nas jak o największy skarb i kto sprawi, że uśmiechniemy się nawet poprzez łzy smutku. Kogoś komu zaufamy jak nikomu innemu, komu zwierzymy się ze wszystkiego, z miłości, innych przyjaźni, radości, smutków. Kogoś kto będzie nas kochał za to kim jesteśmy, a nie za to co czynimy. I będzie to miłość przyjacielska. Miałam kiedyś takiego przyjaciela.. A nawet kilku. I zawsze coś się pieprzyło. Zawsze jedna, albo druga strona zaczynała pożądać, pragnąc bliższego kontaktu. A to prowadziło do końca znajomości. Im dłużej trwała przyjaźń, tym dłużej bolało rozstanie. Ale i tak zawsze dążę by mieć kogoś takiego. Nie boję się już bólu. Uodporniłam się na niego. Ale gdy widzę, że coś się zbliża do końca, przestaję już o to walczyć. Zaczynam rozumieć, że wtedy to już nie ma sensu..
Nieznajoma
komentarze [2]

>> poniedziałek, 17 maja 2010 14:09:33
Wiecie co? Niektóre sytuacje są śmieszne. Miałam przyjaciela o którego była strasznie zazdrosna pewna dziewczyna. Wszyscy się znaliśmy, ale ja za nią nie przepadałam i na wzajem. Ile razy ona się na niego rzucała specjalnie na moich oczach, ile razy miała nagle jakąś sprawę właśnie wtedy gdy rozmawialiśmy. Śmieszyła mnie ta cała sytuacja, jemu wprost mówiłam o co jej chodzi i jak to wygląda. Oczywiście on jako facet nic nie widział, ale to w sumie nie miało znaczenia. Ostatnio nasze kontakty się popsuły trochę i przestaliśmy tak często rozmawiać, nie pisaliśmy sms-ów itd. Gdybyście mogli zobaczyć z jaką miną chodzi ta koleżanka teraz? Że to ona teraz z nim rozmawia, że ona jest ważniejsza.. Tylko, że ja byłam pierwsza, a ona zebrała po mnie "plony". Po części żałuję, że to się tak skończyło.. o ile się skończyło, choć zawsze wszystko można odbudować, ale czy ja tego chcę? Chyba jednak już nie. Dlatego żałuję, że skończyło się to tak a nie inaczej. Może gdyby było bardziej burzliwie nie było by mi czasami smutno? Nie miałabym ochoty napisać, a później karcić się, że w sumie po co? Taki już mój los.. Zawsze jest inaczej niż bym chciała.
Nieznajoma
komentarze [3]

Wspomnienia. >> niedziela, 2 maja 2010 18:05:47
Piękne i okrutne. Wzbudzają emocje, powodują radość, wywołują łzy szczęścia bądź smutku. Zamknięte w naszych głowach i tylko my mamy do nich dostęp. Nachodzą nas częściej niż sobie zdajemy z tego sprawę. Małe, duże, ważne i mniej szczególne, ale zawsze jakieś. Każda miniona chwila to już wspomnienie. Każde powoduje, że czasami zaczynamy inaczej patrzeć na wszystko co nas otacza dookoła, że inaczej rozumujemy sprawy. Ja dzisiaj się cofnęłam wspomnieniami do pewnego weekendu. Który rozpoczął się wtedy dość niepozornie i gdyby nie jeden telefon to by go napewno nie było. Ale jednak stało się.. i nie żałuję. Bo te wspomnienia zaliczam do tych których wspominam ze łzami w oczach, ze łzami szczęścia. Tych kilkanaście godzin sprawiło, że do dzisiejszego dnia się uśmiecham na małą wzmiankę o tym. Cały czas myślę o ludziach którzy w tym pomogli, którym nawet nie wiem jak się odwdzięczyć. Jedyne co to tyle, że ich ciągle wspominam. To moja drobna zapłata. Wspominajmy, bo napewno jest co. Każdy ma jakieś chwile o których warto myśleć. :)
Nieznajoma
komentarze [0]

Z minuty na minutę >> poniedziałek, 26 kwietnia 2010 20:20:10
Cały czas mnie zadziwia fakt, jak z minuty na minutę wszystko potrafi się zmienić. Ukazują to idealnie zdarzenia z przed dwóch tygodni. W przeciągu kilku minut straciliśmy paredziesiąt ważnych osób z parlamentu. Ale to byłą sytuacja na którą nie mieliśmy wpływu. Ale są takie momenty, że nagle doznajemy olśnienia i nasze życie staje się barwniejsze. Coś sprawia, że jednak widzimy jakąś nadzieję, że postanawiamy się odmienić. Jest to w jakiś sposób zależne od nas, aczkolwiek nie do końca. I mnie chyba coś takiego spotkało. Nagle doznałam olśnienia, postanowiłam się zmienić. I wiem, że muszę to osiągnąć. Bo inaczej zawiodę nie tylko samą siebie, ale też i kilka innych osób.
Nieznajoma
komentarze [0]

Plotkary. >> sobota, 27 marca 2010 13:24:07
Tą część społeczeństwa powinno się tępić. Wiem, że w każdym siedzi ciekawość i gdy spotykamy się ze znajomymi to każdy lubi sobie trochę poplotkować. "A bo to Stasiu rozstał się z dziewczyną", "A Karolina to przytyła/schudła" itd. No ale istnieją tacy ludzie, którzy gdziekolwiek się nie pojawią to czatują na to, aż ktoś inny zrobi coś czego nie powinien. A potem przesyłają to dalej. Sama osobiście znam kilka takich osób. Już wybaczyła bym to, że sobie gadają. Ale żeby chociaż część z tego co mówią była prawdą, ale no niestety. Wszystko przekręcą tak, że osoba o której mówią, jest najgorsza na świecie. Jedyne co mnie zastanawia, to to, czy takie osoby nie mają co robić z własnym życiem? Czy ich jest aż tak nudne, że trzeba skupiać się na życiu innych? Proponuję aby tacy ludzie popytali o pracę na Pudelek.pl i tego typu portalach, bo oni też lubią dopowiadać. Ewentualnie niech pójdą na adwokatów, ale tutaj może być gorzej z dowodami. Bo wymyślić nie trudno, ale to udowodnić...? No właśnie. Ostatnio miałam taki przypadek, gdzie posądzano mnie o zdradę. Tylko nikt mi tego nie udowodnił. A koleżanka, która to rozpowiedziała i teoretycznie mnie widziała w tym że haniebnym akcie, po spytaniu, gdzie, kiedy i z kim powiedziała, że nie no ona to nie widziała tylko jej opowiadali i widziała zdjęcie, gdzie siedzę obok chłopaka z którym teoretycznie zdradziłam mojego mężczyznę. To śmieszne. Równie dobrze, mogła bym siedzieć obok kolegi z ławki i to też jest zdrada?
Nieznajoma
komentarze [0]

Hm... >> czwartek, 11 marca 2010 23:29:55
Czasami jest nam źle. Z minuty na minutę nasz humor z dobrego może się zrobić zły i na odwrót. A dlaczego? Co powoduje, że jakiś widok wywołuje łzy pod powiekami bądź uśmiech na twarzy? Znów uczucia? Ale czy aby napewno? Czasami potrafimy na kogoś spojrzeć i się szczerze uśmiechnąć. Ale to nie znaczy, że odrazu ją kochamy.. No więc? Powiedzcie mi co jest z nami nie tak, że nie potrafimy nad sobą panować. Drugą sprawą która mnie kuje w środku to to, jak szybko potrafimy kogoś zranić. Wystarczy nawet jedno zdanie, aby komuś zawalił się świat. I nie, nie mówię tu gdy ktoś dowie się o śmierci kogoś z rodziny, bądź bliskiej osoby. Mówię tutaj o dwojgu ludzi, którzy się nie znają dobrze nawet, a już możemy popełnić głupi błąd i spowodować, że ktoś przez wieczór będzie siedział/a w fotelu i zastanawiał/a się co zrobił/a nie tak. Życie jest zbyt nieprzewidywalne i chyba musimy się z tym pogodzić.
Nieznajoma
komentarze [1]